Nocne skoki w Sky Camp!

Poprzedni weekend był dla nas wszystkich wyjątkowy. Nie tylko zrobiliśmy mnóstwo skoków w ciągu dnia, ale też zorganizowaliśmy skoki nocne, które w Polsce nadal należą do rzadkości. Dziś chcielibyśmy podzielić się tym, jak należy się do takich skoków przygotować i na co zwracać uwagę, by zwiększyć bezpieczeństwo całego przedsięwzięcia.

Wybór daty

Już samo zaplanowanie skoków nocnych to nie lada wyzwanie. Pierwszą rzeczą jest oczywiście wybór daty. Aby zapewnić sobie jak najlepszą widoczność, postanowiliśmy wybrać taki dzień, w który wypada pełnia księżyca lub dzień, który jest tej pełni najbliższy. Niemniej jednak – datę wybieramy pół roku wcześniej, czyli na etapie planowania całego sezonu spadochronowego. Nie ma możliwości, aby przewidzieć, jaka będzie w danym dniu pogoda. Jest to ryzyko, z którym liczą się wszyscy skoczkowie, jednak trzeba sobie jasno powiedzieć, że wymogi meteorologiczne będą bardziej restrykcyjne dla skoków nocnych niż do skoków w ciągu dnia.

Jako organizatorzy chcemy mieć bezchmurne niebo i możliwie minimalny wiatr. Każdy, kto spędził chwilę na lotnisku wie, że takie warunki nie występują zbyt często. A jednak – tym razem udało się! Pogodę do skoków mieliśmy w tym roku idealną!

Przygotowania

W pierwszej kolejności postanowiliśmy nie dopuszczać do skoków nocnych skoczków spadochronowych z mniejszym doświadczeniem. Wymagamy licencji skoczka spadochronowego (tzw. Świadectwo Kwalifikacji PJ(B) ) oraz co najmniej 100 skoków. Jest to limit umowny, ponieważ to, co rzeczywiście sprawdzamy, to umiejętność celnego wylądowania w ograniczonym terenie, jakim jest oświetlony obszar lotniska. Dlatego też – oprócz wymogów formalnych – zależało nam również na tym, żeby skoczkowie wykonali co najmniej 2 skoki na tym lotnisku za dnia. Dzięki temu ci skoczkowie, którzy nie skaczą na naszej strefie spadochronowej na co dzień mieli możliwość poznania lotniska z góry i zapoznania się z tzw. “meblami”, czyli wszelkimi przeszkodami, które mogą mieć znacznie przy słabej widoczności.

Kolejny  etap przygotowania to odprawa bezpieczeństwa, czyli tak zwany safety briefing. W tym roku poprowadził go Bartosz “Dragon” Staśkiewicz, który wyjaśnił specyfikę skoków nocnych, przedstawił dokładnie ryzyka, jakie wiążą się z takimi skokami i omówił przygotowanie lotniska. Briefing trwał 25 minut i wyczerpał wszystkie pytania ponad 30 zgromadzonych osób.

Następnie przygotowania przeniosły się już na teren lotniska. Światła na pasie startowym zostały włączone, przenieśliśmy lampę, która podświetliła rękaw, a także okleiliśmy strzałę wskazującą kierunek lądowania taśmą fluorescencyjną. Następnie wzdłuż obszaru wyznaczonego do lądowania dla wszystkich skoczków ustawiliśmy 20 samochodów (bardzo dziękujemy wszystkim za pomoc!) i włączyliśmy długie światła. W ten sposób wszystkie kluczowe elementy lokalizacyjne i meteo zostały podświetlone.

W tym samym czasie skoczkowie przeszli do części “artystycznej”, czyli udekorowali się świetlnymi elementami, które najczęście stanowiły “światło chemiczne”, lub tzw. light sticki. Jednak oprócz tego, każdy skoczek wyposażony musiał być w wysokościomierz z podświetlaną tarczą, latarkę ręczną, którą przytwierdził do nadgarstka, czerwone światełko rowerowe na tył kasku (migające) oraz białe światło latarki czołowej na kask z przodu. Dzięki takiemu wyposażeniu nie tylko skoczek widzi dobrze wysokość na jakiej się znajduje w danym momencie, ale również jest w stanie ocenić poprawność otwarcia czaszy spadochronowej, a także jest z daleka widziany przez innych skoczków.

Skoki

Nasz samolot również przeszedł metamorfozę i został udekorowany paskami świateł LED. Wykonaliśmy 2 wyloty na 4000 metrów, w których skakały grupy skoczków wykonujących różne zadania. Była grupa lecąca głową w dół (tzw. head down), grupy RW lecąca “płasko”, a także odbył się również jeden skok tandemowy, w którym tandem pasażerem był skoczek spadochronowy nie spełniający wymagań do skoku samodzielnego.

Dzięki doskonałemu przygotowaniu wszystkich skoczków do wykonywanych ćwiczeń, a także ogromnej dyscypliny, jaką sobie wszyscy narzucili – wszystkie skoki odbyłī się bezpiecznie i bez najmniejszych problemów czy kontuzji. Radość po lądowaniu i fantastyczne humory towarzyszyły nam jeszcze długo.

Jeśli ktoś chce zobaczyć, jak to wszystko wygladało, polecamy obejrzenie krótkiego filmu:

 

.